„Szkoła pamięta”
Historia mojego pradziadka jest podobna do historii wielu innych młodych ludzi żyjących w tamtych czasach.
Urodził się 18 lipca 1911 roku we wsi Biała. Jako młody chłopiec był na utrzymaniu rodziców i razem z nimi pracował w gospodarstwie. W wieku 22 lat, dnia 2 kwietnia 1933 roku został powołany do czynnej służby wojskowej i wcielony do 25. pułku piechoty do 4. kompanii strzeleckiej w Piotrkowie Trybunalskim. Następnie po 6 miesiącach 24 września 1933 roku został przydzielony do 29. batalionu Korpusu Ochrony Pogranicza „Suwałki” do 2. kompani strzeleckiej. 17 marca 1934 roku został przeniesiony do rezerwy.
Rok przed rozpoczęciem wojny, a dokładnie 26 października 1938 roku ożenił się. 24 sierpnia 1939 roku został zmobilizowany i wcielony do 25. pułku piechoty strzeleckiej do kompani kpt. Mendereckiego w Piotrkowie Trybunalskim (nazwisko tego kapitana prawdopodobne nie brzmiało Menderecki a Mędrecki, niektórych nazw podczas dyktowania życiorysu dziadek już nie pamiętał). W domu zostawił żonę z maleńkim dzieckiem. Po 24 godzinach został przeniesiony wraz z pułkiem do miejscowości Dźbów koło Częstochowy, gdzie został około tygodnia. W chwili wybuchu wojny, 1 września 1939 roku pułk został rozbity i utracił zdolność bojową. Wycofując się wraz z innymi kolegami w kierunku południa dotarli do wsi Janów, gdzie dowództwo nad nimi przejął napotkany generał (najprawdopodobniej generał Piasecki dowódca Krakowskiej Brygady Kawalerii) i ruszyli w kierunku Złotego Potoku.
Utworzony oddział został rozbity przez Niemców i rozpoczął wycofywanie w kierunku Krakowa. 14 września 1939 roku został wzięty do niewoli (numer jeńca obozowego - 347). Został wywieziony na roboty do Frankfurtu, Bawarii Dolnej, Lipska i innych. We Frankfurcie przebywał około roku, w Bawarii Dolnej ponad 8 miesięcy. Podczas pobytu w Lipsku pradziadek bardzo się pochorował i ponad pół roku musiał się leczyć. W niewoli poznał dwóch innych jeńców: Serba i kobietę z Czarnogóry. Pomagali sobie nawzajem w tamtym czasie (mimo iż dziadek dużo o nich opowiadał, nikt nie pamięta, na czym polegała ta pomoc).
W końcu zdecydował się na ucieczkę. Uciekał razem ze znajomym, który pochodził z okolic Piotrkowa Trybunalskiego, musieli więc uciekać w tym samym kierunku. Niestety zostali złapani koło Poznania. 2 lutego 1943 roku ryzykując życie podjął drugą próbę ucieczki z niewoli, która zakończyła się sukcesem. Po powrocie do domu został ostrzeżony, że jest poszukiwany przez niemiecką żandarmerię wojskową. Zaczął się ukrywać. W roku 1950 został przeniesiony do rezerwy. Zmarł w marcu 1987 roku w wieku 76 lat. Już po śmierci 22 kwietnia 1987 roku został odznaczony medalem „Za udział w wojnie obronnej 1939”.
Dziadek nigdy nie chciał opowiadać o swoich przeżyciach wojennych. Mówił, że nie chce pisać życiorysu i nie chciał odszkodowania od Niemców. Jego dzieci namówiły go jednak, żeby napisał swoje wspomnienia, ponieważ uważały, że za tyle lat spędzonych w obozie pracy należy mu się odszkodowanie. Gdyby nie one prawdopodobnie nigdy nie poznałabym tej historii.

Zuzanna Magiera, uczennica klasy VIIIa
Zdjęcia stanowią pamiątkę rodzinną p. Magierów
Zdjęcie [1 z 4]